Woda znika spod ziemi. Rośnie nielegalny pobór

Dodano:
Rolnik podczas pracy Źródło: Unsplash / Zoe Richardson
Woda staje się coraz cenniejszym zasobem, a nielegalny pobór rośnie. Problem dotyczy już nie tylko ogrodów, ale całych sektorów gospodarki.

Jeszcze niedawno woda była traktowana jako zasób oczywisty i łatwo dostępny. Dziś coraz częściej staje się przedmiotem sporów, kontroli i nielegalnego poboru. Wraz z nasilającą się suszą i zmianami klimatu rośnie liczba przypadków, w których woda jest pozyskiwana poza systemem i bez wymaganych zgód.

Problem nie dotyczy już wyłącznie pojedynczych gospodarstw domowych. W niektórych regionach skala nielegalnego poboru ma być tak duża, że znacząco zaburza oficjalne statystyki zużycia.

Rosnąca „szara strefa” pod ziemią

Z danych wynika, że od początku 2025 roku do maja 2026 roku służby wodne wydały ponad 6,5 tys. decyzji i nałożyły ponad 14 mln zł kar za nielegalne korzystanie z zasobów wodnych. To pokazuje, że skala zjawiska rośnie i zaczyna przypominać dobrze zorganizowaną szarą strefę.

Nielegalny pobór wody nie ogranicza się już do podlewania przydomowego ogródka. Coraz częściej dotyczy także:

  • rolnictwa w okresach suszy,
  • myjni samochodowych,
  • zakładów produkcyjnych,
  • prywatnych stawów i inwestycji.

W wielu przypadkach w grę wchodzi pobór z głębokich odwiertów, który wykracza poza dopuszczalne normy.

Głębokie odwierty i ryzyko dla zasobów

Zgodnie z przepisami, bez specjalnego pozwolenia można wykonać studnię do 30 metrów głębokości i pobierać do 5 m³ wody dziennie. Problem pojawia się, gdy odwierty są znacznie głębsze, a ilość pobieranej wody wielokrotnie przekracza limity.

Takie działania mogą naruszać głębsze warstwy wodonośne, które pełnią funkcję strategicznych rezerw wody pitnej. Ich odbudowa – jak ostrzegają eksperci – może trwać nawet kilkadziesiąt lat, co czyni problem wyjątkowo poważnym z punktu widzenia bezpieczeństwa wodnego.

Susza napędza nielegalne działania

Coraz częściej to nie chęć oszczędności, a presja czasu i warunki pogodowe popychają ludzi do ryzykownych decyzji. Rolnicy i przedsiębiorcy zwracają uwagę, że procedury uzyskania pozwoleń są zbyt długie w stosunku do realnych potrzeb.

Gdy uprawy wysychają, a decyzja administracyjna może być wydawana miesiącami, część osób decyduje się na działanie poza prawem. W wielu gminach wprowadzane są nawet czasowe zakazy podlewania ogrodów czy napełniania zbiorników, co tylko podkreśla skalę problemu.

Kontrole to za mało?

Eksperci wskazują, że same kary finansowe nie rozwiążą problemu. Kluczowe mają być dwa elementy: skuteczniejsze kontrole oraz uproszczenie procedur legalnego dostępu do wody.

Bez tego – jak podkreślają – zjawisko nielegalnego poboru może się dalej rozwijać wraz z kolejnymi falami suszy. Woda, która kiedyś była zasobem naturalnym i niekontrowanym, coraz częściej staje się dobrem wymagającym ochrony i ścisłego nadzoru.

Źródło: Infotuba.pl / igryfino.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...